Przez przeszło pół
wieku corocznie dzień 22 lutego obchodzony był jako rocznica
wyzwolenia Gubina. Jedynymi namacalnymi dowodami tamtych dni były w
mieście ślady pocisków na budynkach oraz coraz mniej
widoczne pozostałości umocnień na Wzgórzach Gubińskich.
Pomijam w tym momencie
kwestię, czy miasto "wróciło do Macierzy", czy też
zostało "zdobyte". Według mnie, polskość tych terenów
potrzebna była raczej dla uzasadnienia nowego, jałtańskiego
podziału Europy, niż odpowiadała rzeczywistości. Dlatego też
osobiście opowiadam się za "zdobyciem" Gubina.
Opublikowane na ten temat
materiały w "Informatorze o Gubinie i regionie", wydanym w
1985 roku, oraz "Zeszycie Lubuskim" nr 2 z 1987 r. są
materiałami przyczynkarskimi, będącymi jednostronną próbą
opisu tego fragmentu dziejów miasta i przez to nie do końca
wiarygodnymi.
Wiedzę o wydarzeniach
mających miejsce na Ziemi Lubuskiej w lutym i marcu 1945 roku
czerpaliśmy z opracowań radzieckich. Było to oczywiste w sytuacji,
gdy wojska radzieckiego 1 Frontu Ukraińskiego wyzwalały te tereny.
Mogący coś na ten temat powiedzieć rdzenni, niemieccy mieszkańcy
Gubina, latem 1945 roku, w iście "stachanowskim" tempie,
zostali wysiedleni za Nysę.
Jakie więc były te
opracowania? W mojej ocenie, nie do końca rzetelne, służące
przede wszystkim chwale Armii Radzieckiej i jej niekwestionowanym
zasługom w dziele pokonania niemieckiego faszyzmu. Czy może więc
być to obiektywne źródło informacji? Raczej nie.
Przykładem przemawiającym
za takim tokiem rozumowania może być tutaj historia walk o Kostrzyn
nad Odrą. Radzieckie Biuro Informacyjne poinformowało o jego
zdobyciu 12 lutego 1945 r., w Moskwie z tej okazji oddano nawet salut
artyleryjski. Faktycznie walki o miasto trwały do 30 marca. Nasi
historycy w dotychczasowych opracowaniach bezkrytycznie przytaczali
tę pierwszą datę. Dopiero A.Toczewski w 1988 roku, w opracowanej
przez siebie monografii "Kostrzyn 1945" przedstawił kulisy
całej sprawy i podał rzeczywistą datę zdobycia miasta.
Czy podobne przekłamania
mogły mieć również miejsce w czasie walk o Gubin?
Wiele wskazuje na to, że
tak mogło być. Przede wszystkim dostępne relacje z drugiej,
niemieckiej strony, zdecydowanie różnią się od znanej nam
dotychczas wersji wydarzeń. Można obrońców miasta
podejrzewać o wyolbrzymianie sił radzieckich, by usprawiedliwić
swą porażkę. Trudno jednak publikować nieprawdziwe fakty i daty w
sytuacji, gdy żyje jeszcze wielu bezpośrednich uczestników
walk o miasto. Z drugiej strony, dlaczego "Festung Guben",
mająca na rozkaz Hitlera bronić się do upadłego, by osłaniać od
południa drogi do Berlina, broniła się tylko cztery dni? Dlaczego
zawczasu przygotowana obrona miasta, oparta o jego zwartą zabudowę
i przebiegające rokadowo wzgórza, trwała wbrew wszystkim
dotychczasowym doświadczeniom walk w terenie zurbanizowanym tylko o
jeden dzień dłużej niż wsi Krzystkowice ? Wreszcie, czy będące
w nieustannym natarciu od 12 stycznia wojska 1 Frontu Ukraińskiego,
po kilkusetkilometrowym uderzeniu z. linii Wisły, były zdolne wziąć
nieomalże z marszu silnie bronione miasto? Jak widać, pytań jest
sporo i odpowiedź na nie wiele wyjaśniłaby w interesującej nas
kwestii.
Poniżej
przedstawiam niemiecką wersję wydarzeń, opracowaną na podstawie
tłumaczenia fragmentu monografii zatytułowanej "Guben Perle
der Niederlausitz" (wyd. Geiger - Verlag, Harb am Neckar").
Opisywane wydarzenia oparłem o współczesną topografię
miasta, posługując się planami Guben z 1938 roku i osobistymi
obserwacjami poczynionymi w terenie.
Na początku 1945 r. w
mieście stacjonowały w koszarach "Mückenberg"
(koszary w Komorowie) : szkolny oddział zapasowy grenadierów
pancernych oraz szkolny batalion sanitarny. Natomiast w koszarach
leżących w pobliżu stacji kolejowej "Moltke - Kaserne"
stacjonował III batalion zapasowego pułku szkolnego grenadierów
pancernych "Groß Deutschland". Oprócz tego w
innych częściach miasta stacjonowały różne małe
pododdziały, nie należące do tych jednostek. Oddziały
organizujące obronę Gubina zostały rozmieszczone w następujący
sposób:
9 kompania, dowodzona
przez por. Schongera, zajmowała obronę wzdłuż rzeki Nysy na
południe od miasta, włącznie z Gubinkiem, do przejazdu kolejowego
w Gubinku;
10 kompania pod dowództwem
kpt. Thormeyera broniła odcinka od przejazdu kolejowego w Gubinku,
dalej w kierunku płnocno-wschodnim, przecinając obecne ulice
Krakowską i Łąkową do skrzyżowania obecnych ulic Kaliskiej,
Łukowej i Poleskiej;
11 kompania por. Kelle -
wzdłuż wschodniej granicy cmentarza przez skrzyżowanie obecnej
ulicy Kresowej z Gdyńską (koło stacji paliw BP), wzg. 120,7
(obecnie wzg. z masztem telefonii komórkowej).
Pododdziałami piechoty
dowodził kpt. Weizeneck, a później mjr Kriege. Dalej na
północ pododdziały złożone z artylerzystów,
rozmieszczone były następująco:
3 bateria (dowodzona przez
por. Ambrossa) w kierunku północno - zachodnim, wzdłuż ulic
Wrońskiego i Kossaka;
1 bateria (dowódca
-ppor. Kieslich) dalej w kierunku płn. - zach., do wzgórza
105,4;
2 bateria (dowódca
- ppor. Loos) zajęła rejon na wysokości obecnego skrzyżowania
ulic Sikorskiego, Bat. Chłopskich i Miodowej. Później
została podporządkowana Brygadzie SS "Dirlewanger", która
zajmowała dalszą część linii obrony do Nysy.
Komendantem wojennym
Gubina został kawaler Złotego Krzyża Niemieckiego, dotychczasowy
dowódca szkolnego batalionu zapasowego artylerii pancernej
"Groß Deutschland" - mjr Theerman. Swoje stanowisko
dowodzenia umieścił w budynku urzędu finansowego (obecnie budynek
po hotelu "Nysa" przy ul. Dąbrowskiego). Natomiast
pododdziałami artylerii dowodził kpt. Kirsten ze stanowiska
umieszczonego w schronisku miejskim na terenie obecnego Zespołu
Szkół Rolniczych.
Prawdopodobnie 13 lutego
odjechały z Gubina ostatnie pociągi z ludnością cywilną. Również
13 lutego zostały obsadzone przygotowane wcześniej stanowiska
obronne, a łącznicy na motocyklach wysłani na wschód, dla
utrzymania łączności z oddziałami frontowymi. Pierwsze jednostki
radzieckie, atakujących Gubin 21 i 120 Korpusu Piechoty, pojawiły
się na przedpolach miasta 17 lutego, uderzając od południa z
rejonu Schenkendorf (Sękowice) na broniącą Gubinka 9 kp por.
Schongera. To uderzenie i kolejne nocne, prowadzone siłami kompanii,
zostają odparte. Następne uderzenie Rosjanie wykonali dwa dni
później, wzdłuż Crossener Straße (obecnej ulicy
Kresowej), włamując się wieczorem 19 lutego na prawym skrzydle 3
baterii ppor. Ambrossa. Zorganizowany z ozdrowieńców
kontratak pod dowództwem por. Kieslicha odrzucił Rosjan i
pozwolił odtworzyć poprzednie linie obrony, jednocześnie rozpoczął
się systematyczny ostrzał artyleryjski miasta. Następnego dnia -
20 lutego - Rosjanie uderzyli ponownie wzdłuż Crossener Straße,
wykorzystując wsparcie czołgów i dokonali głębokiego
włamania w obronę niemiecką. Dopiero ściągnięte plutony
odwodowe zdołały zatrzymać nacierających w samym mieście i w
zażartych walkach ulicznych, prowadzonych do wieczora, Niemcy
obsadzili ponownie część pozycji III linii obrony. 21 lutego
Rosjanie ponowili uderzenie na tym kierunku i dotarli do szkoły
Hindenburga (nie istniejący dziś budynek przy skrzyżowaniu ulic
Pułaskiego i Repatriantów), gdzie zostali zatrzymani ogniem
broni maszynowej i "panzerfaustów". W wyniku
zdecydowanego oporu, nacierający ograniczyli w następnych dniach
rozmach natarcia do działania grup szturmowych. Ciężar walk
ulicznych przeniesiono na godziny nocne, gdy w gwałtownych walkach
na małe odległości z wielkim powodzeniem wykorzystywano granatniki
przeciwpancerne do niszczenia gniazd karabinów maszynowych i
snajperów.
Zaopatrzenie obrońców
i manewr odwodów odbywało się poprzez wykonane przejścia w
ścianach budynków i piwnic. Stworzono całe ciągi uliczne z
podziemnymi przejściami. Walki o tak ograniczonym charakterze trwały
do 26 lutego, kiedy to, po gwałtownym przygotowaniu artyleryjskim,
zmasowany atak piechoty wyrzucił 10 kompanię z dotychczasowych
stanowisk na skraju cmentarza. Jednak w oparciu o naprędce urządzone
stanowiska ogniowe w jego głębi, zdołano ponownie zatrzymać
Rosjan. Od ognia strzelających na wprost czołgów bardzo duże
straty odniosła w tym czasie 1 bateria. Dowodzący pododdziałami
artylerii, kpt. Kirsten, kontratakował na swoim odcinku obrony i
odzyskał poprzednio utracone pozycje, utrzymując je przez następne
kilka dni.
Stopniowo
napływające odwody, 100. Brygada i śląski batalion Volkssturmu,
wzmocniły linie obrony i pozwoliły, w wyniku lokalnych kontrataków,
odzyskać część utraconych pozycji. M.in.: 2. bateria wykonała
kontratak na wzg. Ulricha (pkt. 120,7, na którym obecnie
znajduje się maszt telefonii komórkowej), wypierając Rosjan
ze wzgórza. Tylko w rejonie lotniska nie zdołano odzyskać
utraconych pozycji. 1 marca wieczorem, 1. i 2. bateria artylerii
wykonały udany wypad na Wieżę Bismarcka (ruiny na wzgórzu
przy ul. Tobruk) i sąsiednie, leżące po lewej stronie, wzgórze
w celu odblokowania otoczonej tam grupy 70 żołnierzy niemieckich.
Krótkotrwały sukces okazał się daremny, gdyż już w
południe tego dnia okrążeni Niemcy zostali wzięci do niewoli.
Kolejny atak na całym froncie przypuścili Rosjanie 10 marca, chcąc
dotrzeć do brzegu Nysy, ale w zażartych walkach zmuszeni zostali do
powrotu na pozycje wyjściowe. Dalsze działania miały charakter
lokalnych walk na niektórych odcinkach. Około 16 marca
nastąpiło luzowanie brygady "Groß Deutschland"
przez brygadę SS "Dirlewanger", następnie 3. batalion
mjr. Kriege włączony został do 4. pułku grenadierów.
Wobec rozwoju wydarzeń na
sąsiednich odcinkach, broniące się oddziały wycofały się na
lewy brzeg Nysy Łużyckiej, oddając bez dalszej walki prawobrzeżną
część miasta. Front ustabilizował się na Nysie Łużyckiej i tak
pozostał do 16 kwietnia 1945 roku.
Jak widać, przebieg
walk o miasto, oparty o relacje by łych żołnierzy Korpusu
Pancernego "Groß Deutschland", jest fragmentaryczny i
niepełny. Nie zawiera wyczerpujących informacji o siłach
broniących miasta, nie ma w nim nic np. o grupie bojowej
"Metterstock", która, według polskich autorów,
stanowiła trzon sił broniących miasta. Z całą stanowczością
natomiast podawane są daty, które conajmniej o miesiąc
przesuwają datę zdobycia prawobrzeżnej części miasta.
Czy daty te są prawdziwe?
Czy opisywane powyżej fakty miały rzeczywiście taki przebieg?
Pytania te można mnożyć Warto więc w czasie, gdy przygotowywana
jest monografia Gubina, znaleźć na przynajmniej niektóre z
nich odpowiedź. Niechaj niniejsza publikacja będzie przyczynkiem do
dyskusji, która pozwoli na dokładniejsze opisanie
najnowszych, polskich dziejów Gubina.
Powyżej możemy obejrzeć fragment niemieckiej kroniki filmowej (Die
Deutsche Wochenschau) z czasów II wojny światowej. W tle lektor mówi:
"obszar walk Guben, po ciężkich walkach, musiało się udać niemieckim
jednostką, wyzwolić miasto opanowane przez bolszewików. W trudnych
warunkach będzie czyszczona ulica. Pomiędzy płonącymi domami
grenadierzy z czołgami idą na przód aby załatwić resztę Boleszwików".
Dalej mówi o niemieckim podoficerze (SS-Unterscharführer), który skacze
naprzód aby unieszkodliwić załogę trafionego T-34.
W pierwszym okresie filmu widzimy czołgi jadące dzisiejszą
Frankfurterstrasse w kierunku mostu na Nysie. Następna scena to czołgi
wjeżdżające na dzisiejszą ulicę Roosevelta.
Film oraz tłumaczenie proszę traktować wyłącznie jako materiał historyczny z dziejów miasta Gubina.
Intencją nie jest w żaden sposób propagowanie poglądów nazistowskich.
Edward Patek
|