|
Nie muszę wyjaśniać, kto jest najbardziej
rozczarowany wyeliminowaniem kadetów z rozgrywek centralnych. Mam świadomość ,
jak wielki zawód sprawiliśmy władzom klubu a przede wszystkim licznym kibicom. Ale
nie wszystkim.
Dość wyraźnie wygraliśmy Wojewódzką Ligę Kadetów. Jednak o reprezentowaniu województwa w zawodach centralnych decydował turniej barażowy. Zespół
zielonogórski wzmocniony dwoma bombardierami ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego
wyraźnie dominował. Oczywiście, że Astra była w naszym zasięgu. Przypomnę
jednak, że w lidze jedyny przegrany mecz przydarzył nam się właśnie w Nowej Soli. Dlaczego przegraliśmy sobotnie decydujące spotkanie? Po pierwsze:
zawodnicy nie wytrzymali presji psychicznej i fakt gry we własnej sali, przed
swoją publicznością zadziałał przeciwko nam. Pierwsze dwa sety oddaliśmy bez
walki. Taka sytuacja jest znana nie tylko z rozgrywek młodzieżowych. Drugi
element to brak „ławki rezerwowych”. Drużyna nie ma żadnego wzmocnienia z rocznika
1992, w przeciwieństwie do rywali z Nowej Soli i Zielonej Góry. Dwaj rezerwowi
zawodnicy, chłopcy z grupy młodzików (rocznik 93) w ogóle nie ćwiczyli w
okresie wzmożonych treningów przed turniejem, nie byli więc ani fizycznie, ani
taktycznie przygotowani do gry. To zdolni chłopcy i na pewno osiągną sukcesy w
rozgrywkach swojej kategorii. Moi zawodnicy urodzeni w 1991 r. to jedyna zwarta
grupa jaka się ostała z kilku starszych roczników po sekcji siatkarskiej ś.p.
Cariny – i chwała im za to. Na ich plecach opierają się rozgrywki kadetów i
wszystkie wyjazdowe mecze III-ligowe. Pamiętajmy, że w siatkówce gubińskiej
jeszcze kilka miesięcy temu panował totalny bałagan. Sezon kadetów ze względu na ten jedyny, ale najważniejszy mecz
trudno zaliczyć do udanych. Za pół roku rozpocznie się nowy sezon i nowe
szanse. Taki jest sport. Tymczasem trzymajmy kciuki za naszych młodzików,
którzy przystępują do decydujących gier. A w odwodzie mamy jeszcze całe zastępy
młodych adeptów siatkówki ze szkół podstawowych, którzy swoje rozgrywki
rozpoczną już niedługo.
Ireneusz Szmit
|
|
|
Skomentuj artykuł
|