Zegar
w każdym mieście jest z reguły punktem kontaktowym, jest umieszczany w
miejscu charakterystycznym, szczególnym. Tak od zawsze było i w
Gubinie.
Najstarszy zegar w mieście znajdował się na wieży ratuszowej i podobno
został podarowany miastu przez zegarmistrza Johana Wolfa w 1542 roku.
Miał dwie tarcze – od wschodniej i zachodniej strony. Uległ zniszczeniu
podczas Wojny Trzydziestoletniej, a jego następcę zniszczyły działania
wojenne w 1945 roku. Wrócił na wieżę po remoncie ratusza z jedną tylko
tarczą, po wschodniej stronie.
Drugi zegar ulokował się na Wieży
Ostrowskiej. Zainstalowano go tam w 1659 roku, także z dwoma tarczami,
od północnej z arabskimi cyframi i od południowej strony z rzymskimi.
Wybijał pełne godziny. Zegar nakręcał i konserwował zegarmistrz Niemer.
Ale wojna obeszła się z nim podobnie, jak z tym z ratuszowej wieży.
Jego resztki są dziś ciekawym eksponatem Izby Muzealnej.
Marzeniem członków Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Gubińskiej jest
odtworzenie zegara choćby z jedną tarczą. Po użyczeniu Wieży
Ostrowskiej i stworzeniu na niej punktu widokowego do kompletu
brakowało będzie zegara.
Stąd apel do władz samorządowych miasta i gminy, radnych miejskich i
gminnych, podmiotów gospodarczych, mieszkańców o wsparcie idei odbudowy
zegara. Stowarzyszenie PZG, gospodarze Izby Muzealnej poczynili
pierwsze kroki zmierzające do poszerzenia wiedzy o problemie, znane są
wstępne ceny, jest ktoś, kto mógłby zegar odbudować, burmistrz obiecał
pomoc, sąsiedzi zza Nysy nie są obojętni na pomysł.
Odtworzenie zegara byłoby kolejnym elementem powrotu do dawnej
świetności miasta, do jego niepowtarzalnego uroku. Stowarzyszenie jest
dobrej myśli, ale samo nie udźwignie sprawy. Liczy zatem na pomoc.
Prezes SPZG – Jerzy Czabator
Marzec 2006
|