16 września 2006 r. Stowarzyszenie Przyjaciół Ziemi Gubińskiej było gospodarzem niecodziennego spotkania, w którym udział wzięło ponad 60 osób reprezentujących organizacje współpracujące ze Stowarzyszeniem.
Licznie stawili się sąsiedzi zza Nysy, członkowie SPZG, nie zabrakło gospodarzy miasta z burmistrzem Lechem Kiertyczakiem na czele.
Przygotowując spotkanie gospodarze zakładali, że będzie ono miało charakter integracyjny, nie będzie spotkaniem „ku czci”. I tak też było.
Przy pięknej pogodzie, która w pełni dopasowała się do panującego nastroju, goście wzięli udział w szeregu atrakcyjnych zawodach, że wspomnieć warto choćby o strzelaniu do rzutek (konkurencja myśliwska), strzelaniu z broni sportowej, łuku czy rzutu włócznią. Były oczywiście nagrody. Rzut włócznią bezapelacyjnie wygrał Adolf Leda, w strzelaniu z łuku niepokonana była Krystyna Kaczmarek – Skóra, zaś w strzelaniu z broni sportowej triumfowała Janina Lisiak.
Członkowie rycerstwa gubińskiego na czele z Markiem Jędrzejczykiem dali pokaz walk rycerskich, zaś Marek Kurek z rodziną zapewnił smakowitą grochówkę – oczywiście z wkładką – i mięsa pieczone w dużym wyborze.
Były śpiewy, które pięknie przebrzmiewały wśród bieżyckiego lasu, była i okazja do toastów, jako że Erhardowi Gellerowi stuknęły 82 lata. Oczywiście nie obyło się bez chóralnego wykonania polskiego 100 lat.
Impreza, oprócz integracyjnego charakteru, miała ponadto za zadanie wyrażenie podziękowania wszystkim wspierającym poczynania Izby Muzealnej, szczególnie wielu jej sympatykom z Guben. I jestem pewny, że zakładany cel osiągnięto.
Duże brawa dla pomysłodawcy, prezesa SPZG Jerzego Czabatora i moderatora imprezy, opiekuna Izby Muzealnej Tadeusza Buczka. Tak trzymać! Mam nadzieję, że spotkamy się w podobnej konwencji za rok!
Organizatorzy serdecznie dziękują wójtowi gminy Gubin Edwardowi Aksamitowskiemu za udzieloną pomoc w organizacji spotkania. (sp)
Wspólne stoły, rodzinna atmosfera, wspomnienia, opowiadania, plany na najbliższą przyszłość ... A do tego pieczyste, grochówka i inne specjały serwowane przez Marka Kurka i jego rodzinę. W sumie - spotkanie, jakiego dawno nie było
|