|
1 maja 1900 r. otwarto zwiedzającym drzwi gubińskiego muzeum. Ulokowane zostało – z inicjatywy profesora miejscowego gimnazjum Hugo Jenscha – w czterech pomieszczeniach na pierwszym piętrze domu przy Rynku. Muzealną podstawę stanowił gimnazjalny zbiór prehistorycznych i wczesnohistorycznych znalezisk oraz broń historyczna, która dotychczas była przechowywana w bibliotece.
Data otwarcia muzeum nie była przypadkowa, ponieważ w tym właśnie dniu przypadała 900 rocznica pierwszej wzmianki o Ziemi Gubińskiej w dokumencie opisującym miejscowość Niemitzsch (Niemcza Łużycka – obecnie Polanowice).
Na utrzymanie muzeum, przede wszystkim w celu dokonania zakupów, przeznaczono środki finansowe z miejskiego budżetu.
Po 10 latach pomieszczenia muzeum okazały się za szczupłe. Zapadła więc decyzja o budowie nowej siedziby. Budynek powstał w ciągu 2 lat i istnieje do dziś, jakkolwiek po II wojnie światowej zmieniło się jego przeznaczenie. Jest to obecny Wiejski Dom Towarowy sąsiadujący z Bankiem PKO oraz Basztą Bramy Ostrowskiej.
Nowe muzeum miejskie otwarto 4 lutego 1913 r. Jego dyrektorem został (tak jak i poprzedniego) – mimo ukończenia już 73 lat – prof. Hugo Jensch.
Podwórze muzeum, ukształtowane w formie podwórza klasztornego, pomieściło fragmenty dawnych budowli historycznych: kamień węgielny starej cegielni, żelazną bramę apteki miejskiej, stare nagrobki cmentarne, krzyż pokutny itp.
Parter przedstawiał pomieszczenia kościelne z zakrystią. Pomieścił zabytki konfesyjne z Gubina i okolicznych wsi.
Na pierwszym piętrze prezentowano historię gubińskiego rękodzielnictwa.
Na drugim piętrze znalazły się znaleziska prehistoryczne i średniowieczne (wśród nich kopia słynnego złotego znaleziska z Witaszkowa), zbiory monet oraz dokumentacja życia mieszczańskiego – ubiory z różnych stuleci.
Poddasze zapełniły meble i artykuły pierwszej potrzeby ludności wiejskiej.
Na klatkach schodowych wisiały przybory i trofea łowieckie, obrazy przedstawiające stary Gubin oraz brązowe popiersie fundatora muzeum Adolfa Wolfa.
W 1945 r. Niemcy pospiesznie ewakuowali muzeum. Część zbiorów znalazła się w Berlinie. Część pozostała na terytorium Polski. Zostały one podzielone i przekazane do różnych muzeów. W Poznaniu znalazły się obiekty etnograficzne, w Nowej Soli i Zielonej Górze – archeologiczne. Pewna część zbiorów uległa zniszczeniu. Reszta – najmniej wartościowa – pozostała w budynku muzeum. Tu uległa dewastacji z rąk nowych mieszkańców, którzy nie oparli się pokusie niszczenia wszystkiego, co niemieckie. W chwili formalnej likwidacji muzeum, co nastąpiło na początku lat 50-tych ubiegłego wieku resztki zbiorów zostały zakopane na pustym placu, na którym 40 lat później zbudowano budynek PKO.
Co dalej?
Od kilku lat toczą się dyskusje mające na celu powołanie choćby namiastki miejskiego muzeum. Zmieniają się grupy i komitety organizacyjne. Tymczasem z roku na rok ubywa eksponatów, które będąc własnością gubińskich pionierów, coraz częściej trafiają na wysypisko śmieci, zamiast znaleźć bardziej godne miejsce. Ostatnio sprawy organizacji muzeum przyjęło na swoje barki nowo powstałe Stowarzyszenie Przyjaciół Gubina. Również magistrat spogląda na tę kwestię bardziej przychylnym okiem.
Wypada mieć nadzieję, że ta kolejna próba powołania muzeum zakończy się powodzeniem. Bowiem to wstyd nie lada, że uczniowie szkół gubińskich z prawdziwymi eksponatami muzealnymi zapoznają się w Bieżycach, a nie w swoim mieście.
Stanisław Komar
fragmenty artykułu z WG 11/04 „Gubińskie muzea”
|