Wypełnione po brzegi podziemie PUB-u „Tercet”. Metalowe pudło rezonansowe srebrnej gitary i fantastyczny Roman Puchowski – jeden z najlepszych liderów polskiego bluesa.
Oto przepis na udaną imprezę piątkowego wieczoru.
Muzyk grający piosenki rodem z Delty Missisipi poderwał publiczność do niekończącej się zabawy i dzikich tańców. Każdy utwór nagradzany był owacją na stojąco i piskami roześmianych dziewczyn. A śpiewana pod koniec występu wspólnie z fanami piosenka
o „naszej kawiarni” pozostanie na długo w pamięci przybyłych gości.
- To był strzał w dziesiątkę. Dawno nie byłyśmy na tak doskonałej imprezie. – Ania
i Agnieszka podsumowały starania Gubińskiego Domu Kultury.

Koncert Romana Puchowskiego był kolejnym spotkaniem w ramach cyklicznej imprezy, która ma na celu zapraszanie artystów w każdy pierwszy piątek miesiąca. Prowadzącym jest Waldemar Pawlikowski.
|