|
Dwie firmy z zachodu. Kilkaset miejsc pracy. Jeden warunek:
zainwestują, jeśli w mieście pojawi się specjalna strefa ekonomiczna.
Dlatego przedwczoraj władze Gubina spotkały się z szefostwem
Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. W rozmowach brał
udział jeden z inwestorów.
Dyskusje dotyczyły właśnie
włączenia części miejskich gruntów do KSSSE. Dlaczego tak na tym zależy
inwestorom? Sprawa jest prosta. Specjalna strefa oznacza m.in.
specjalne warunki, mniejsze podatki - a co za tym idzie - lepszy biznes.
Pieniądze nie lubią rozgłosu
-
Na razie nie chcę mówić o szczegółach, żeby nie zapeszyć -
dyplomatycznie Bartłomiej Bartczak nie zdradza konkretów negocjacji. -
Ktoś kiedyś powiedział prawdziwe słowa, że duże pieniądze nie lubią
rozgłosu. I miał rację. A na spotkaniu jeden z zainteresowanych
inwestorów się pojawił. Z drugim jesteśmy w stałym kontakcie.
Jak
udało nam się dowiedzieć nieoficjalnie, kolejne dwie firmy
zainteresowane inwestycjami przy granicy pochodzą z zachodu. Natomiast
ziemie, które mogą wejść do specjalnej strefy, to południowa część
miasta.
Najważniejsze jednak, że efekt przedwczorajszych rozmów
jest dla miasta korzystny. To oznacza, że szefostwo specjalnej strefy
włączy wspomniane tereny. A to da inwestorom zielone światło do
działania.
Problem jednak w tym, że nie nastąpi to natychmiast.
Do niedawna nie było nawet ustawy, która reguluje takie mechanizmy.
Sejm uchwalił ją dopiero 4 sierpnia. Ale i tak nie ma jeszcze
szczegółowych rozporządzeń. - Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem,
wówczas nasze tereny włączymy do specjalnej strefy w pierwszym kwartale
przyszłego roku - ocenia Bartczak.
Miliony z budżetu
Czy potencjalni inwestorzy tyle poczekają? Ze słów
władz miasta wynika, że tak. - Znają harmonogram. Są zdecydowani. Już
rozdzieliliśmy między siebie obowiązki.
Na nasze barki spadnie między innymi uzbrojenie tych terenów - zdradza Bartczak.
Wstępny
koszt uzbrojenia to 6 mln zł. Całość obciążyłaby gminny budżet.
Bartczak zapewnia jednak, że do czasu inwestycji poszuka sposobów, żeby
zmniejszyć tę kwotę.
Nadzieje władz Gubina potwierdzają słowa
szefa KSSSE, Krzysztofa Dołganowa. - My co prawda mamy już swoje tereny
w tym mieście. Ale możemy włączyć dodatkowe. Jeśli tylko będziemy
wiedzieli kto zrobi infrastrukturę i mieli pewność, że inwestor
rzeczywiście chce się tam ulokować. Potrzebujemy też zgody
ministerstwa. Innych przeciwwskazań nie widzę - potwierdza Dołganow.
Artur Matyszczyk
źródło:
Gazeta Lubuska
|
|
|
matti ( IP 78.8.70.250) 13-08-2008 19:37
ile firm miało u nas powstac? Gubin byl by teraz zaglebiem przemyslowym. przez nieudolnosc wladz gubiniacy maja prace ale w Irlandi, he he