|
Znanego reżysera nad Nysę przywiódł scenariusz, którego współautorką jest Joanna Didik, gubinianka.
Film pt. ,,Do widzenia Tomek” opowiada o młodzieży, wkraczającej w świat dorosłych, nierzadko drogą na skróty.
- Jak poszło? - pyta mężczyzna w dresowych spodniach, ze złotymi łańcuchami.
- 12 skrzynek - odpowiada nieśmiało Tomek, stojąc wśród straganów gubińskiego targowiska.
- Jutro sam postoję.
- Ja mogę przyjść. Jutro mam wolne - prosi nastolatek.
- Nie ma sensu jak taka padaka.
To
jedna ze scen filmu, którą mieliśmy okazję obserwować. W rolę Tomka
wcielił się 14-letni Filip Garbacz, nazywany przez członków filmowej
ekipy Fifi. Chłopak wygrał casting i czuje się przed kamerą jak ryba w
wodzie. Handlarz to Mirosław Kropielnicki, aktor Teatru Nowego w
Poznaniu.
Życie na skróty
Producent filmowy Witold Iwaszkiewicz (firma Widark)
przyznaje, że do polsko-niemieckiego obrazu nie zaangażowano znanych z
seriali aktorów. Chodziło o mniej opatrzone w telewizji twarze, by film
był bardziej autentyczny. Jedynie ze strony niemieckiej wystąpi
popularny aktor Rolf Hoppe (grał m.in. w ,,Mefisto” Istvana Sabo,
,,Magnacie” Filipa Bajona).
Do filmu zaangażowano też
gubinian, grają epizodyczne role, statystują. Reżyser kontynuuje wątek
zawarty w nagradzanym obrazie ,,Cześć Tereska”. Zamierza pokazać
problem wkraczania młodych ludzi w świat dorosłych. Ich droga często -
niestety - biegnie na skróty i pełna jest pułapek. A oni przekraczają
kolejne granice…
R. Gliński poznał przyszłą współautorkę
scenariusza w Studium Scenariuszowym łódzkiej Filmówki. Joanna Didik
właśnie w Gubinie chodziła do szkoły, tu zdała maturę.
-
Chodziłem z nią do tej samej klasy pierwszej, potem nas podzielono, ja
wybrałem klasę humanistyczną, Joanna - matematyczno-informatyczną -
mówi dyr. Gubińskiego Domu Kultury Janusz Gajda. - Wiem, że potem
studiowała chemię na Politechnice Łódzkiej i zrobiła doktorat. A
scenariusze? To musi być jakaś jej nowa pasja.
Premiera na wiosnę
Scenarzystka doskonale zna realia życia w
przygranicznym mieście. Także teraz często odwiedza rodzinę. Była gdy
padł pierwszy klaps, przyjedzie jeszcze na końcowe zdjęcia do filmu.
-
Jego akcja toczy się współcześnie, przed i po wejściu Polski do strefy
Schengen - dodaje W. Iwaszkiewicz. - Zdjęcia kręcimy przede wszystkim w
Gubinie, ale także w Zittau, Berlinie i Lednicy, na spotkaniu młodych
chrześcijan.
W środę ekipa telewizyjna rozłożyła się na
targowisku. Niektórzy mieszkańcy dziwili się, że nawet toaletę ze sobą
ciągną filmowcy. Przyglądali się uważnie kręconym scenom. A także gdy
Patrycja Seweryńska zraszała Filipowi czoło (miał być spocony), a drugi
reżyser Bartosz Dombrowski nosił nastolatka na rękach.
- A
reżyser taki zasłużony i je z plastików z budki na targowisku. Musi być
normalny chłop! - komentowały kobiety, które przystanęły,
zainteresowane pracą filmowców. - Cała ekipa mieszka w hotelu Nysa.
Myślałam, że przynajmniej do Zielonej Góry pojadą, do hotelu z
gwiazdkami. 
Premiera "Do widzenia Tomek" przewidziana jest na wiosnę przyszłego roku.
-
Pokażemy go w Gubinie, bo wielu mieszkańców gra w filmie. Ludzie są
wyrozumiali, nawet jeśli kręcimy sceny wejścia do Schengen do trzeciej
nad ranem - podkreśla W. Iwaszkiewicz. - Wszyscy nam tu pomagają, z
władzami miasta na czele. Jesteśmy bardzo wdzięczni. Martwimy się
tylko, gdzie pokażemy film, bo nie ma w mieście kina.
Znając
GDK nie mamy wątpliwości, że na premierę wszystko będzie gotowe.
Łącznie z czerwonym dywanem, jak w Cannes na festiwalu filmowym.
Leszek Kalinowski
źródło:
Gazeta Lubuska
Z lewej reżyser Robert
Gliński, z prawej drugi reżyser Bartosz Dombrowski
wnosi na plan
odtwórcę tytułowej roli - Filipa Garbacza
(fot. Mariusz Kapała)
|
|
|
Benek ( IP 85.179.147.44) 26-07-2008 12:03
A w tle Gubińskie targowisko. Świetna reklama. Ci z Krosna znowu będą sie śmiać.